Skutki opóźnienia zgłoszenia naruszenia ochrony danych

Skutki opóźnienia zgłoszenia naruszenia ochrony danych pokazują dobitnie, że w świecie ochrony danych osobowych czas nie jest pojęciem relatywnym – jest on precyzyjnie wymierzony przez przepisy rozporządzenia RODO. O ile sam wyciek danych jest często wynikiem nieszczęśliwego splotu zdarzeń lub wyrafinowanego ataku, o tyle to, co dzieje się w minutach i godzinach po jego wykryciu, zależy już wyłącznie od decyzji zarządu i administratora. Największą pułapką, w jaką wpadają polskie firmy, jest próba „kupienia sobie czasu”. Wydaje nam się, że zgłoszenie incydentu po pięciu dniach, ale z pełną listą wniosków, jest lepsze niż wysłanie niekompletnego formularza w terminie. To myślenie jest kardynalnym błędem, który w oczach kontrolerów zmienia administratora z ofiary w sprawcę dodatkowego zagrożenia dla osób, których dane zostały naruszone.

Spis treści

Prawne znaczenie terminu 72 godzin

Przepisy RODO są w tej kwestii nieubłagane: naruszenie należy zgłosić organowi nadzorczemu bez zbędnej zwłoki, w miarę możliwości nie później niż 72 godziny po stwierdzeniu naruszenia. Co jednak oznacza „stwierdzenie”? W praktyce prawnej przyjmuje się, że jest to moment, w którym organizacja zyskuje rozsądną pewność, że bezpieczeństwo danych zostało naruszone.

Wielu przedsiębiorców popełnia błąd, uznając, że czas ten zaczyna biec dopiero po zakończeniu wewnętrznego śledztwa. Nic bardziej mylnego. Zegar rusza w momencie, gdy np. informatyk zgłasza niepokojące logowania na serwerze lub pracownik przyznaje się do zgubienia służbowego laptopa. Opóźnienie raportowania pod pretekstem „zbierania dowodów” jest przez Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) traktowane jako naruszenie procedur bezpieczeństwa. Organ wychodzi z założenia, że lepiej wiedzieć o zagrożeniu szybko i operować na domniemaniach, niż dowiedzieć się o nim późno, gdy skutki dla ludzi są już nieodwracalne.

Jakie są skutki opóźnienia zgłoszenia naruszenia ochrony danych?

Surowsza ocena organu nadzorczego i wyższe kary

Kiedy zgłoszenie trafia do urzędu po ustawowym terminie, administrator musi dołączyć do niego wyjaśnienie przyczyn zwłoki. Jest to moment o krytycznym znaczeniu. Jeśli powodem opóźnienia była biurokracja, brak decyzyjności zarządu czy – co gorsza – próba zatajenia sprawy, organ nadzorczy ma pełne prawo do nałożenia surowej kary finansowej.

Warto zrozumieć mechanizm nakładania kar: UODO ocenia nie tylko to, co się stało (sam wyciek), ale przede wszystkim to, jak firma zareagowała. Opóźnienie jest traktowane jako okoliczność obciążająca. Firma, która spóźniła się ze zgłoszeniem, traci atut w postaci „dobrej woli” i współpracy. W historii polskich kar za RODO wielokrotnie zdarzało się, że to właśnie zwłoka w informowaniu urzędu windowała wysokość grzywny z poziomu upomnienia do setek tysięcy złotych. Dla organu czas milczenia administratora to czas, w którym państwo nie mogło chronić swoich obywateli.

Skutki opóźnienia zgłoszenia naruszenia ochrony danych

Zwiększona odpowiedzialność odszkodowawcza wobec osób poszkodowanych

Opóźnienie w zgłoszeniu naruszenia ma swoje dramatyczne skutki na gruncie prawa cywilnego. Jeśli naruszenie dotyczy np. wycieku numerów PESEL lub danych logowania do bankowości, kluczowa jest każda minuta. Administrator ma obowiązek powiadomić osoby, których dane dotyczą, jeśli ryzyko dla nich jest wysokie.

Jeśli firma zwleka z tym powiadomieniem przez kilka dni, a w tym czasie hakerzy wykorzystają dane do zaciągnięcia kredytu na nazwisko klienta, firma staje się bezpośrednio odpowiedzialna za tę szkodę. W procesie sądowym argument poszkodowanego jest miażdżący: „Gdybyście powiedzieli mi o wycieku pierwszego dnia, zastrzegłbym PESEL i do kradzieży by nie doszło”. Opóźnienie w komunikacji zrywa więź zaufania i sprawia, że administrator przejmuje na siebie ryzyko finansowe za wszystkie przestępstwa popełnione z użyciem tych danych w okresie jego milczenia.

Skutki dla relacji biznesowych i odpowiedzialność kontraktowa

Współczesny rynek opiera się na umowach powierzenia przetwarzania danych. Jeśli Twoja firma jest podwykonawcą dla większego kontrahenta (np. korporacji), umowa niemal na pewno zobowiązuje Cię do poinformowania go o incydencie w czasie krótszym niż ustawowe 72 godziny (często jest to 24 lub 48 godzin).

Opóźnienie w takim raporcie to klasyczne naruszenie warunków umowy. Skutki mogą być błyskawiczne: od wysokich kar umownych, przez natychmiastowe zerwanie współpracy, aż po wpisanie na czarną listę dostawców. W biznesie nikt nie chce współpracować z podmiotem, który nie potrafi szybko komunikować problemów. Partnerzy biznesowi boją się tzw. ryzyka rykoszetu – jeśli Ty spóźnisz się z informacją do nich, oni spóźnią się ze zgłoszeniem do swojego urzędu, co narazi ich na straty liczone w milionach.

Potrzebujesz pomocy z naruszeniem ochrony danych?

Pamiętaj, że każde naruszenie ochrony danych powinno zostać ocenione, odpowiednio udokumentowane i w razie potrzeby zgłoszone. Jeżeli masz wątpliwości co do dalszych kroków, sprawdź, jak wygląda prawidłowa procedura – kliknij tutaj i skorzystaj z naszej pomocy.

Podsumowanie

Opóźnienie zgłoszenia naruszenia ochrony danych to strategia, która nigdy się nie opłaca. W krótkim terminie może dawać złudne poczucie spokoju i czas na przygotowanie komunikacji PR-owej, ale w dłuższej perspektywie zawsze generuje wyższe koszty. RODO preferuje administratorów działających szybko, nawet jeśli ich wiedza o incydencie w pierwszej chwili jest niepełna.

Najważniejszą lekcją dla każdej organizacji powinno być przygotowanie procedury „na wypadek”, która pozwoli na wysłanie zgłoszenia do UODO w ciągu 72 godzin, niezależnie od urlopów, weekendów czy braku pełnych danych z audytu IT. W zarządzaniu incydentami przejrzystość i tempo reakcji to najlepsza linia obrony przed karami i roszczeniami.

Jeżeli chcesz lepiej zrozumieć, czym w praktyce są naruszenia ochrony danych i jakie obowiązki się z nimi wiążą, zapoznaj się z naszymi artykułami.

Michał Myśliwy

Michał Myśliwy

Prawnik

Prawnik i praktyk w obszarze ochrony danych osobowych oraz compliance. Od momentu wejścia w życie RODO aktywnie pełni funkcję Inspektora Ochrony Danych w spółkach akcyjnych i spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością. Specjalizuje się w projektowaniu i wdrażaniu rozwiązań z zakresu ochrony danych i compliance, opartych na realnych procesach biznesowych, ryzykach oraz odpowiedzialności zarządczej.

Sprawdź naszą ofertę!

Masz pytanie?

O nas

Uważamy, że odpowiednio wdrożone RODO, może posłużyć jako narzędzie wpływające korzystnie na rozwój, postrzeganie oraz reputację firmy. Naszym celem jest zapewnienie prawidłowego przetwarzania, obiegu, archiwizowania oraz dostępu do danych zgodnie z aktualnymi wymogami.

Udostępnij ten post
Facebook
LinkedIn