Coraz częściej podczas podróży pociągiem, autobusem czy tramwajem możemy spotkać kontrolerów wyposażonych w niewielkie urządzenia rejestrujące, przypięte do munduru. Kamery nasobne mają w założeniu zwiększać bezpieczeństwo i studzić agresję pasażerów, jednak ich stosowanie budzi poważne wątpliwości natury prawnej. Czy przewoźnicy mogą nas nagrywać bez jasnych przepisów?
Głos w tej sprawie zabrał Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), Mirosław Wróblewski. Jego interwencja u Ministra Infrastruktury, Dariusza Klimczaka, rzuca nowe światło na problem ochrony prywatności w komunikacji zbiorowej. Okazuje się, że to, co dla wielu organizatorów transportu stało się standardem, dla organu nadzorczego jest inwazyjną formą przetwarzania danych, która obecnie odbywa się w swoistej próżni prawnej.
Spis treści
Interwencja Prezesa UODO w Ministerstwie Infrastruktury
Prezes UODO wystosował oficjalny wniosek do resortu infrastruktury o pilne podjęcie działań legislacyjnych. Powód jest prosty, ale fundamentalny: w obecnym systemie prawnym brakuje norm, które w sposób wyczerpujący regulowałyby kwestię używania kamer nasobnych przez osoby kontrolujące bilety.
Mirosław Wróblewski podkreśla, że monitoring mobilny, zwłaszcza taki, który rejestruje nie tylko obraz, ale i dźwięk, stanowi głęboką ingerencję w prywatność obywateli. Zgodnie z zasadami ochrony danych, każda tak inwazyjna metoda zbierania informacji musi mieć solidne oparcie w ustawie, a nie jedynie w wewnętrznych regulaminach przewoźników. Bez tego narażamy się na ryzyko naruszenia podstawowych praw i wolności pasażerów.
Dlaczego obecne przepisy są niewystarczające?
Wielu przewoźników uważało dotąd, że ogólne zapisy Prawa przewozowego lub ustawy o publicznym transporcie zbiorowym dają im zielone światło do stosowania nowoczesnych technologii nadzoru. Eksperci UODO są jednak innego zdania.
Brak konkretnej podstawy prawnej w RODO
Zgodnie z ogólnym rozporządzeniem o ochronie danych (RODO), przetwarzanie danych musi opierać się na jasnej i zgodnej z porządkiem konstytucyjnym podstawie. Musi ona precyzyjnie określać cel nagrywania oraz zasady przechowywania materiałów. Tymczasem ani Prawo przewozowe, ani inne akty branżowe nie zawierają norm, które można by uznać za legalizujące użycie kamer nasobnych podczas sprawdzania dokumentów przewozu.

Zagrożenie dla praw i wolności osób fizycznych
Monitoring nasobny różni się od kamer stacjonarnych zainstalowanych w pojazdach. Jest bardziej dynamiczny, znajduje się w bezpośredniej bliskości pasażera i często rejestruje prywatne rozmowy, które nie mają związku z samą kontrolą. Taka forma nadzoru stwarza niebezpieczeństwo nadużyć, jeśli nie zostanie ujęta w sztywne ramy prawne, określające m.in. kto ma dostęp do nagrań i jak długo mogą być one przetwarzane.
Resort infrastruktury przyznaje rację organowi nadzorczemu
Co istotne w tej sprawie, Ministerstwo Infrastruktury w odpowiedzi na pismo Prezesa UODO w pełni podzieliło jego obawy. Dariusz Klimczak przyznał, że obecny stan prawny faktycznie nie daje przewoźnikom ani organizatorom transportu uprawnień do stosowania kamer nasobnych podczas rutynowych kontroli dokumentów przewozu osób i bagażu.
To oświadczenie ma ogromne znaczenie dla pasażerów i firm transportowych. Oznacza bowiem, że dotychczasowa praktyka wielu podmiotów – choć motywowana chęcią poprawy bezpieczeństwa – stoi na kruchym fundamencie prawnym. Ministerstwo potwierdziło, że ani przewoźnik, ani upoważnione przez niego osoby nie mają „ustawowego mandatu” do rejestracji przebiegu kontroli za pomocą urządzeń nasobnych.
Współpraca na rzecz bezpiecznego transportu
Prezes UODO nie ograniczył się jedynie do wskazania błędów, ale zadeklarował pełną gotowość do współpracy z Ministerstwem Infrastruktury przy tworzeniu nowych przepisów. Celem ma być wypracowanie standardów, które pozwolą korzystać z technologii w sposób bezpieczny, czyli taki, który chroni interesy przewoźnika (bezpieczeństwo pracowników), ale nie odbywa się kosztem prywatności pasażerów.
Zważywszy na liczne zapytania ze strony organizatorów transportu, którzy szukają rozwiązań pozwalających na legalne korzystanie z kamer, przygotowanie odpowiedniej nowelizacji wydaje się kwestią czasu. Nowe prawo będzie musiało precyzyjnie określić, w jakich sytuacjach nagrywanie jest dopuszczalne i jakie gwarancje bezpieczeństwa muszą zostać zachowane.
Podsumowanie
Sprawa kamer nasobnych u kontrolerów biletów to kolejny przykład na to, że technologia często wyprzedza prawo. Interwencja Prezesa UODO przypomina, że w państwie prawa wygoda organizacyjna nie może stać ponad ochroną danych osobowych. Dla pasażerów oznacza to większą pewność, że ich prywatność na pokładach środków transportu będzie lepiej chroniona, a dla przewoźników – konieczność wstrzymania się lub znacznej ostrożności w stosowaniu monitoringu mobilnego do czasu uchwalenia stosownych przepisów.
