Jak oszacować prawdopodobieństwo naruszenia praw i wolności osób fizycznych?

Jak oszacować prawdopodobieństwo naruszenia praw i wolności osób fizycznych to jedno z najtrudniejszych, a jednocześnie najbardziej niedookreślonych zagadnień, z jakimi musi zmierzyć się administrator danych na gruncie RODO. To właśnie na tym etapie rozstrzyga się, czy dane naruszenie ochrony danych osobowych podlega obowiązkowi zgłoszenia do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, czy też wystarczające będzie jego odnotowanie w wewnętrznym rejestrze naruszeń. Paradoksalnie, mimo że to ryzyko dla osoby fizycznej stanowi kluczowe kryterium decyzyjne, przepisy nie oferują administratorowi żadnego gotowego, jednoznacznego narzędzia pozwalającego taką ocenę przeprowadzić w sposób automatyczny.

RODO przerzuca ciężar tej analizy w całości na administratora danych, realizując zasadę rozliczalności, ale jednocześnie narażając go na liczne pułapki interpretacyjne, które bardzo często ujawniają się dopiero w toku kontroli lub postępowania prowadzonego przez organ nadzorczy. W praktyce problemem nie jest bowiem sama ocena ryzyka, lecz konieczność jej obrony, często po długim czasie od zdarzenia, w sytuacji gdy administrator musi wykazać, że jego decyzja była racjonalna, proporcjonalna i oparta na realnej analizie, a nie na intuicji czy uproszczonym schemacie decyzyjnym.

Spis treści

Skąd wynika obowiązek zgłaszania naruszeń do UODO?

Obowiązek zgłoszenia naruszenia ochrony danych osobowych wynika wprost z art. 33 ust. 1 RODO. Przepis ten, choć pozornie prosty, zawiera kilka warstw interpretacyjnych, które w praktyce rodzą poważne trudności. Administrator ma zgłosić naruszenie bez zbędnej zwłoki, nie później niż w terminie 72 godzin od jego stwierdzenia, chyba że jest mało prawdopodobne, by naruszenie skutkowało ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób fizycznych.

Kluczowe jest tu słowo „chyba że”. Oznacza ono, że ustawodawca unijny świadomie dopuścił sytuacje, w których naruszenie nie podlega zgłoszeniu, ale jednocześnie uzależnił to od jakości i rzetelności oceny ryzyka przeprowadzonej przez administratora. RODO nie tworzy więc automatyzmu: naruszenie ≠ zgłoszenie. Tworzy natomiast obowiązek udowodnienia, dlaczego zgłoszenie nie było konieczne.

Moment wykrycia incydentu a stwierdzenie naruszenia

Jedną z najczęstszych i najbardziej kosztownych pułapek interpretacyjnych jest utożsamianie momentu wykrycia incydentu z momentem stwierdzenia naruszenia. Tymczasem zgodnie z wytycznymi Europejskiej Rady Ochrony Danych administrator stwierdza naruszenie dopiero w chwili, gdy uzyska wystarczający stopień pewności, że incydent bezpieczeństwa doprowadził do naruszenia poufności, integralności lub dostępności danych osobowych.

To rozróżnienie ma ogromne znaczenie praktyczne. Między wykryciem incydentu a jego stwierdzeniem może – i często powinien – istnieć etap postępowania wyjaśniającego. Ten etap nie jest próbą „kupienia czasu”, lecz elementem racjonalnego procesu decyzyjnego. Administrator, który zaniecha jakiejkolwiek analizy i automatycznie przyjmie, że wykrycie incydentu równa się stwierdzeniu naruszenia, pozbawia się możliwości realnej oceny ryzyka.

Kiedy naruszenia nie trzeba zgłaszać – znaczenie pojęcia „mało prawdopodobne”

Art. 33 ust. 1 RODO wprost wskazuje, że nie ma obowiązku zgłaszania naruszeń, co do których jest mało prawdopodobne, aby skutkowały ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób fizycznych. To sformułowanie jest celowo nieostre. Nie oznacza „braku ryzyka”, lecz ryzyko marginalne, czysto teoretyczne lub pozbawione realnych konsekwencji.

Wytyczne EROD wskazują przykłady takich sytuacji, m.in. zgubienie zaszyfrowanego nośnika danych czy ujawnienie informacji już dostępnych w publicznych rejestrach. Warto jednak podkreślić, że przykłady te nie zwalniają administratora z myślenia. Zgubiony nośnik będzie neutralny tylko wtedy, gdy faktycznie zastosowano skuteczne szyfrowanie, a dane publiczne – tylko wtedy, gdy kontekst ich ujawnienia nie tworzy nowego ryzyka.

Jak oszacować prawdopodobieństwo naruszenia praw i wolności osób fizycznych?

Jak oszacować prawdopodobieństwo naruszenia praw i wolności?

Największym wyzwaniem dla administratora nie jest sama decyzja „zgłaszać czy nie”, lecz konieczność udokumentowania procesu myślowego, który do tej decyzji doprowadził. Organ nadzorczy nie akceptuje ocen intuicyjnych ani deklaratywnych. Oczekuje dowodów, że administrator przeanalizował zdarzenie z różnych perspektyw.

Ocena ryzyka powinna obejmować co najmniej charakter danych, kontekst ich przetwarzania, potencjalne skutki dla osoby fizycznej oraz możliwość faktycznego wykorzystania danych przez osoby trzecie. Istotne jest tu odejście od abstrakcyjnych pojęć i skupienie się na realnych konsekwencjach. Prawa i wolności osób fizycznych to nie jest pojęcie teoretyczne – to ryzyko kradzieży tożsamości, szkód finansowych, naruszenia prywatności, stygmatyzacji czy dyskryminacji.

Algorytmy i formularze oceny ryzyka – pomocne, ale niewystarczające

W praktyce wielu administratorów sięga po algorytmy, matryce i formularze oceny ryzyka. Narzędzia te mogą być bardzo pomocne, o ile są traktowane jako wsparcie, a nie substytut decyzji. Dostawcy takich rozwiązań sami przyznają, że algorytmy nie są w stanie uwzględnić wszystkich zmiennych.

Ten sam incydent może mieć zupełnie inne znaczenie w zależności od kontekstu działalności. Wysłanie e-maila w kopii otwartej w księgarni internetowej nie rodzi takich samych konsekwencji jak analogiczne zdarzenie w gabinecie terapeutycznym czy kancelarii prawnej. Próba zamknięcia tych sytuacji w jednym algorytmie prowadzi do fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Dlatego ostateczna kwalifikacja ryzyka zawsze musi należeć do człowieka, a narzędzia pomocnicze powinny jedynie porządkować analizę.

Co zrobić, gdy ryzyko naruszenia praw i wolności jest więcej niż mało prawdopodobne?

Jeżeli administrator uzna, że ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych jest realne, powstaje obowiązek zgłoszenia naruszenia do UODO. W niektórych przypadkach – przy wysokim ryzyku – pojawi się również obowiązek poinformowania osób, których dane dotyczą, ale jest to odrębny etap procesu. Kluczowe jest, aby zgłoszenie nastąpiło w terminie 72 godzin od stwierdzenia naruszenia, a nie od momentu wykrycia incydentu. W praktyce oznacza to, że dobrze przeprowadzone postępowanie wyjaśniające może legalnie „przesunąć” moment rozpoczęcia biegu terminu, o ile jest realne, niezwłoczne i udokumentowane.

Właściwy organ nadzorczy i sposób zgłoszenia naruszenia

W przypadku naruszeń, które miały miejsce na terytorium Polski, właściwym organem jest Prezes UODO. W naruszeniach transgranicznych konieczne jest ustalenie wiodącego organu nadzorczego, co często wymaga dodatkowej analizy. W razie wątpliwości bezpiecznym rozwiązaniem jest zgłoszenie naruszenia do lokalnego organu.

RODO nie określa formy zgłoszenia, dlatego należy opierać się na wytycznych publikowanych przez organ nadzorczy. W praktyce najbezpieczniejszą formą jest interaktywny formularz, który pozwala przygotować zgłoszenie w sposób uporządkowany i zachować jego kopię na potrzeby dowodowe.

Czy zgłoszenie naruszenia oznacza kontrolę UODO?

Obawa przed kontrolą jest jedną z głównych przyczyn, dla których administratorzy zwlekają ze zgłoszeniem naruszenia. W praktyce jednak większość zgłoszeń nie skutkuje kontrolą. Zgłoszenia służą przede wszystkim monitorowaniu skali zjawiska, identyfikowaniu trendów oraz planowaniu działań systemowych.

Znacznie większym ryzykiem jest brak zgłoszenia poważnego incydentu, który zostanie ujawniony przez osoby, których dane dotyczą, lub przez media. W takich przypadkach reakcja organu jest z reguły znacznie bardziej dotkliwa.

Potrzebujesz pomocy z naruszeniem ochrony danych?

Pamiętaj, że każde naruszenie ochrony danych powinno zostać ocenione, odpowiednio udokumentowane i w razie potrzeby zgłoszone. Jeżeli masz wątpliwości co do dalszych kroków, sprawdź, jak wygląda prawidłowa procedura – kliknij tutaj i skorzystaj z naszej pomocy.

Podsumowanie

Szacowanie prawdopodobieństwa naruszenia praw i wolności osób fizycznych jest centralnym elementem całego systemu reagowania na naruszenia ochrony danych osobowych. To nie zgłoszenie samo w sobie generuje ryzyko, lecz brak rzetelnej, udokumentowanej oceny, która pozwala obronić decyzję administratora. RODO nie wymaga nieomylności, ale wymaga myślenia, proporcjonalności i rozliczalności. W praktyce to właśnie te elementy decydują o bezpieczeństwie prawnym administratora.

Jeżeli chcesz lepiej zrozumieć, czym w praktyce są naruszenia ochrony danych i jakie obowiązki się z nimi wiążą, zapoznaj się z naszymi artykułami.

Michał Myśliwy

Michał Myśliwy

Prawnik

Prawnik i praktyk w obszarze ochrony danych osobowych oraz compliance. Od momentu wejścia w życie RODO aktywnie pełni funkcję Inspektora Ochrony Danych w spółkach akcyjnych i spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością. Specjalizuje się w projektowaniu i wdrażaniu rozwiązań z zakresu ochrony danych i compliance, opartych na realnych procesach biznesowych, ryzykach oraz odpowiedzialności zarządczej.

Sprawdź naszą ofertę!

Masz pytanie?

O nas

Uważamy, że odpowiednio wdrożone RODO, może posłużyć jako narzędzie wpływające korzystnie na rozwój, postrzeganie oraz reputację firmy. Naszym celem jest zapewnienie prawidłowego przetwarzania, obiegu, archiwizowania oraz dostępu do danych zgodnie z aktualnymi wymogami.

Udostępnij ten post
Facebook
LinkedIn